Od zawsze wiadomo, że potrzeba jest najlepszą matką wynalazków. Najlepszym tego przykładem może być Stratopolonez, czyli niezwykła, rajdowa hybryda  z lat 70., którą można było obejrzeć na placu pod PKiN w zeszłą sobotę w ramach Nocy Muzeów.

Dzięki uprzejmości Muzeum Techniki i Przemysłu NOT ten naprawdę imponujący, żółty kawałek historii Polskiego motorsportu, zachwycał uczestników Nocy Kultury, plując ogniem z wydechów i generując apokaliptyczny, nieokiełznany hałas rajdów sprzed czterdziestu lat.  Aby auto prezentowało się równie pięknie, jak brzmiało, SONAX Polska wespół z Detailingshop.pl i FLEX, zaoferowali swoją pomoc w kompleksowym przygotowaniu tego jedynego w swoim rodzaju, rajdowego samochodu.

Maszyna o której mowa, nie jest bynajmniej hybrydą w nowoczesnym tego słowa znaczeniu. Ponieważ nie znajdziemy w niej finezyjnej elektroniki, mającej na celu uzyskiwanie osiągów z silników elektrycznych i minimalizowanie spalania czy emisji CO2. Stratopolonez został zbudowany w zupełnie innym celu. Stworzono go, by stał się potężną bronią  polskich ekip rajdowych na trasach rajdów końca lat 70.

Ale jak się stało, że postanowiono połączyć potęgę Lancii Stratos i nadwozie, znane nam współcześnie pod nazwą „Borewicz”?

Przenieśmy się do 1977 roku.  Widzowie Rajdu Polski oglądają niesamowite widowisko, podczas którego dwie ekipy jadące Stratosami – Darniche/Mahé i Jaroszewicz/Żyszkowski, toczą bój o tytuł Mistrza Europy. Zaciekła walka o sekundy, kończy się niestety dla Polskiej ekipy „dzwonem”. Wypadek poważnie uszkadza karoserię włoskiego auta. Jaroszewicz z Żyszkowskim zostają bez pojazdu i nie są w stanie dokończyć tej rywalizacji. Ze smutkiem myślą również o następnych startach.

Z pomocą przychodzi im genialna, aczkolwiek odrobinę szalona „Polska Myśl Techniczna” pod postacią mechaników i inżynierów z Ośrodka Badawczo Rozwojowego Samochodów Osobowych. OBRO przedstawia ambitny plan połączenia ocalałego podwozia, silnika i zawieszenia Stratosa z karoserią nowego produktu FSO – Poloneza który właśnie zaczął zastępować poczciwego Fiata 125p. Plan działania utrudnia konstrukcja Poloneza, między innymi głównie jego rozmiary i umieszczenie silnika. Mechanicy OBRO zaczynają ciężką pracę, przeistaczając hatchback  FSO w mocarne, prawie trzystukonne auto ze skrzynią i silnikiem V6 od Ferrari, niezależnym zawieszeniem i szerokimi na 35 centymetrów (!) tylnymi kołami. Tak przygotowany pojazd, pomimo tego iż piekielnie trudny do opanowania, wyjeżdża w 1978 roku na bieg handicapowy z Jaroszewiczem z kierownicą. I zaczyna rajdowy spektakl, który zadziwia wszystkich dookoła. Tak pokrótce zaczyna się rodzić legenda Stratopoloneza, nazwanego oficjalnie R2500 Racing…

Jeżeli przegapiliście możliwość obejrzenia Stratopoloneza podczas Nocy Muzeów, będziecie mogli obejrzeć to auto na wystawie „Poloneza czas zacząć”, która wystartuje już 7 czerwca w Muzeum Techniki i Przemysłu NOT. Oprócz legendarnego R2500 Racing, wystawione zostaną, między innymi, różne unikatowe modele Poloneza.